Zwolnienie z pracy za mówienie po polsku - Blog ECTACO PL - Słowniki electroniczne Anobic - Anobic - Tłumacze Elektroniczne

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne:

Zwolnienie z pracy za mówienie po polsku

Opublikowany przez Róża Wigeland w Język · 11/6/2015 05:36:57
Tags: pracy

Od czasu do czasu trafiam na informacje o tym, że w Wielkiej Brytanii lub Irlandii jakiegoś Polaka zwolniono z pracy za to, że rozmawiał w swoim ojczystym języku.
Zdarza mi się również usłyszeć lub przeczytać o tym , że w jakimś zakładzie pracy wprowadzono nakaz rozmawiania tylko w języku angielskim. Wiem, że taki punkt w regulaminie pracy ma irlandzki Lidl. Doczekałam się takiego polecenia od przełożonych i ja w swoim miejscu pracy. Stosowna wiadomość została wywieszona w naszym pokoju do odpoczynku i na zapleczu pubu. To znaczy, nie jest napisane, że nie możemy rozmawiać po polsku, tylko żebyśmy nie używali w pracy innego języka niż angielski.



Czytając takie doniesienia prasowe
(np. tutaj) zawsze wydawało mi się to jakieś takie... nieprawdopodobne. No bo jak to tak? Nie mogę koleżankę lub kolegę o coś zapytać czy porozmawiać z nimi w naszym ojczystym języku? Przecież tak jest mi łatwiej się porozumieć, dogadać, wyjaśnić pewne niuanse. Co innego, gdy pracując wśród ludzi różnych narodowości czy będąc w ich towarzystwie ktoś zaczyna rozmawiać w swoim ojczystym języku, a pozostali nic nie rozumieją. Wtedy jest to co najmniej niegrzeczne czy niestosowne.

Zrozumiałam te zakazy i punkty w regulaminie w pierwszej godzinie w swojej pracy w Wielkiej Brytanii.
Po szkoleniach przyszłam do swojego pubu. Po oprowadzeniu mnie, pokazaniu gdzie co stoi, skąd się co bierze i dokąd się po co idzie, oddano mnie pod opiekę pewnej Polce, która pracuje w tym miejscu kilka lat. Miało mi być łatwiej, raźniej i owa koleżanka ogólnie miała uspokoić moje przerażenie nowym miejscem. Chodziłam za nią krok w krok, słuchałam, przyglądałam się wszystkiemu i miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Dawno nie słyszałam tylu wulgaryzmów i epitetów wypowiedzianych donośnym głosem pod adresem gości, współpracowników i przełożonych. I nie, nie było to powiedziane gdzieś na boku tylko do mojej wiadomości. Koleżanka mówiła to pełnym głosem chodząc wśród gości pubu i naszych innojęzycznych współpracowników. Głośno i wyraźnie dawała wyraz swojemu niezadowoleniu, frustracji, wybierając z naszego języka słowa uznane za ogólnie obelżywe, wulgarne i uwłaczające ludzkiej godności.
Gdzieś po piętnastu minutach słuchania jej, moje pierwsze pytanie brzmiało:
- A my tak możemy swobodnie rozmawiać po polsku na sali pełnej konsumentów?
- Przecież oni i tak nic nie rozumieją! A po za tym - niech mi spróbują zabronić!
Po kilku miesiącach pracy wiem, że większość Brytyjczyków i innych obcokrajowców doskonale zna i rozumie polskie wulgaryzmy (nawiasem mówiąc - niektórzy używają ich z rozkoszą - zwłaszcza k*a jest przez nich wyjątkowo lubiana). Poza tym mówić można nie tylko słowem. Mówi się ciałem, pogardliwym spojrzeniem, lekceważącym gestem i tonem głosu. I u koleżanki z pracy to wszystko miało miejsce. I nie jest ona jedyną wśród nas, Polaków, którzy się tak zachowują. Niektórzy są jeszcze gorsi pod tym względem. Trzeba by było być głuchym i ślepym jednocześnie by tego wszystkiego nie zauważać. I jestem przekonana, że ludzie o których oni mówią i którzy znajdują się w zasięgu ich głosu i mowy ciała doskonale wiedzą, że wyrażają się o nich niepochlebnie. Nie trzeba rozumieć słów, by to wiedzieć.
Teraz, jak słyszę lub czytam, że imigranta zwolniono z pracy za to, że rozmawiał po polsku, przez głowę przebiega mi myśl: " Ciekawe, co mówił?"
W dalszym ciągu wymieniam uwagi po polsku. Robię to zawsze, gdy tak jest mi łatwiej się porozumieć lub coś wyjaśnić. Pracuje nas tutaj niemała grupa i jest to dla nas naturalne. Nikt nie zwrócił mi do tej pory uwagi bym tego nie robiła. Nikt, pomimo wyraźnego polecenia wywieszonego w naszej pracowniczej przestrzeni, nie zabronił mi tego. I nawet nie potrafię sobie wyobrazić, by kogokolwiek u mnie tylko za to zwolniono z pracy - o ile jest dobrym pracownikiem. Za to doskonale potrafię sobie uzmysłowić, jak jeden czy druga tracą tę pracę za to, że piją w pracy alkohol, notorycznie się spóźniają, kradną czy po prostu nie wykonują tego, co do nich należy.
To rzucanie k*ami pod adresem gości, szefów i współpracowników, to obrażanie wszystkich ludzi dookoła może być tą kroplą, która sprawi, że ktoś nie wytrzyma i złoży swój podpis na stosownym wypowiedzeniu. A wtedy nie pozostaje nic innego jak wskazać mówienie po polsku jako przyczynę, ponieważ my, naród wybrany...

http://dojrzalejestpyszne.blogspot.cz/




Ocena: 0.0/5
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego